To jedno z częstszych pytań pojawiających się przy rozwodzie. Dziecko może wyrazić swoje zdanie dotyczące tego, z którym z rodziców chce mieszkać, ale nie oznacza to, że samo podejmuje taką decyzję.

Ostatecznie to sąd rozstrzyga, przy którym z rodziców będzie znajdowało się miejsce zamieszkania dziecka, kierując się przede wszystkim jego dobrem.

Czy sąd pyta dziecko o zdanie?

Może to zrobić – i w odpowiednich sytuacjach powinien wziąć pod uwagę jego zdanie.

Znaczenie ma przede wszystkim wiek dziecka, jego stopień dojrzałości oraz rozwój. Nie chodzi więc o ustalenie sztywnej granicy wieku, od której dziecko „wybiera” rodzica.

Inaczej będzie wyglądała sytuacja kilkuletniego dziecka, a inaczej nastolatka, który jest w stanie świadomie przedstawić swoje potrzeby i stanowisko.

Czy dziecko może powiedzieć, z kim chce mieszkać?

Tak.

Jeżeli dziecko jest na tyle dojrzałe, aby przedstawić swoje zdanie, sąd powinien je uwzględnić – oczywiście z uwzględnieniem całej sytuacji rodzinnej.

Nie oznacza to jednak, że sąd automatycznie zrobi to, czego chce dziecko.

Przykładowo, jeżeli dziecko mówi, że chce mieszkać z jednym z rodziców, sąd może analizować, dlaczego właśnie takiego wyboru dokonuje.

Czy wynika to z rzeczywistej więzi z rodzicem?
Czy dziecko czuje się przy nim bezpiecznie?
Czy ma tam odpowiednie warunki?
Czy jego stanowisko jest samodzielne, czy może być wynikiem wpływu drugiego rodzica?

Sąd nie powinien traktować tego jak „wyboru mamy albo taty”

To bardzo ważne.

Postępowanie dotyczące dziecka nie powinno sprowadzać się do konkursu, który rodzic zostanie przez nie „wybrany”.

Sąd patrzy przede wszystkim na to, co będzie dla dziecka najlepsze.

Znaczenie mogą mieć m.in.:

  • więź dziecka z każdym z rodziców,
  • dotychczasowa opieka nad dzieckiem,
  • zaangażowanie rodziców w jego codzienne życie,
  • warunki mieszkaniowe,
  • szkoła i środowisko, w którym dziecko funkcjonuje,
  • możliwość zapewnienia dziecku stabilności,
  • relacje dziecka z rodzeństwem,
  • gotowość rodzica do współpracy z drugim rodzicem,
  • a także samo stanowisko dziecka.

A co, jeśli dziecko chce mieszkać z tatą, a mama się na to nie zgadza?

Samo stanowisko jednego z rodziców nie przesądza sprawy.

Podobnie jak samo zdanie dziecka nie oznacza automatycznie, że sąd zdecyduje zgodnie z jego życzeniem.

Sąd ocenia całą sytuację rodzinną i ustala rozwiązanie, które najlepiej odpowiada potrzebom dziecka.

Dlatego w sprawach rozwodowych warto przedstawiać nie tylko argumenty dotyczące własnych możliwości opiekuńczych, ale przede wszystkim konkretne informacje pokazujące, jak wygląda codzienne życie dziecka i jego relacja z każdym z rodziców.

Czy dziecko jest przesłuchiwane na rozprawie?

Niekoniecznie.

Dziecko nie powinno być stawiane w sytuacji, w której musi publicznie opowiedzieć się po stronie mamy albo taty.

Jeżeli zachodzi potrzeba poznania jego zdania, sąd może wysłuchać dziecko w odpowiednich warunkach, z uwzględnieniem jego wieku i dojrzałości.

Nie zawsze odbywa się to więc w taki sposób, jak wyobrażają sobie rodzice – podczas zwykłej rozprawy, w obecności wszystkich uczestników postępowania.

A co, jeśli dziecko jest nastolatkiem?

W przypadku starszego, odpowiednio dojrzałego dziecka jego stanowisko może mieć bardzo duże znaczenie.

Nie oznacza to jednak, że nastolatek samodzielnie decyduje o swoim miejscu zamieszkania.

Jego zdanie jest jednym z istotnych elementów, które sąd bierze pod uwagę przy podejmowaniu decyzji.

Najważniejsze: dziecko nie „wybiera rodzica”

Warto więc zapamiętać jedną rzecz:

Dziecko może mieć własne zdanie i może zostać ono uwzględnione, ale to sąd podejmuje decyzję, kierując się dobrem dziecka.

Im starsze i bardziej dojrzałe jest dziecko, tym większe znaczenie może mieć jego stanowisko. Nie można jednak sprowadzać sprawy do prostego pytania: „Z kim dziecko chce mieszkać?”

W praktyce sąd bierze pod uwagę znacznie więcej – przede wszystkim bezpieczeństwo, stabilność, więź z rodzicami i rzeczywiste potrzeby dziecka.

Napisz komentarz

Wróć do góry